Glosa do Wyroku Sądu Najwyższego z dnia 3 października 2007 r. II CSK 207/07

Glosa do Wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 września 2007 r. II CSK 230/07
19 września 2007
Charakter prawny konwersji wierzytelności na udziały lub akcje w spółce kapitałowej
31 grudnia 2010

teza glosowanego wyroku brzmi:

Stworzenie postaci fikcyjnej, o cechach życiowego nieudacznika, prowincjonalnego filozofa, prezentującej na antenie radiowej improwizowane przez jej twórcę – kreatora teksty kabaretowe, stanowi przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze i spełnia konieczne przesłanki utworu w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych [2].

Stan faktyczny glosowanego wyroku przedstawia się następująco: Powód Marcin S. stworzył fikcyjną postać Stefana Bąka z Żabiczek, któremu nadał charakterystyczne dla życiowego nieudacznika, prowincjonalnego filozofa i poety cechy, z własną logiką i przemyśleniami. Przez wykreowaną postać powód tworzył na antenie radiowej różnego rodzaju wierszyki, fascynował się muzyką disco polo, analizował teksty piosenek tego gatunku. Stefan Bąk był człowiekiem, który mimo dojrzałego wieku mieszkał razem z matką. Postać była komiczna, optymistyczna, a przygody, które jej się przydarzały, wręcz irracjonalne. Powód używał sztucznego, charakterystycznego głosu z szelstnym zmiękczaniem głosek i na bardzo wysokim tonie. Streotypowo kojarzony był z głosem homoseksualisty. Był to głos diametralnie różny od naturalnego głosu powoda. Te różnice pozwalały na wywołanie złudzenia, że dialog prowadziły ze sobą dwie różne osoby. Postać używała charakterystycznych zwrotów. Program z udziałem Stefana Bąka był prowadzony bez przygotowanego scenariusza, teksty i całe audycje powód improwizował. Konwencja programu polegała na tym, że powód, jako Stefan Bąk telefonował do studia i rozmawiał z autorem lub innymi dziennikarzami, bądź udawał, że ta postać jest razem z prowadzącymi audycję w studio. Później postać prowadziła także program pod tytułem „Lista przebojów Radia Żabiczki”. Wyglądało to tak, jakby funkcjonowało odrębne radio pod nazwą „Radio Żabiczki” Wykreowana postać wzbudzała ogromne emocje i zainteresowanie słuchaczy. Ludzie chcieli zobaczyć Stefana Bąka. Postać była motorem napędowym stacji. Powód do maja 1994 r. był zleceniodawcą pozwanej i w ramach tego zlecenia prowadził programy ze Stefanem Bąkiem. Po odejściu do Radia Classic powód zaczął w tej rozgłośni również wykorzystywać tę postać w różnych programach. Radio pozwanej nadal prowadziło programy w podobnej konwencji ze Stefanem Bąkiem. Z przerwami od lipca 1994 r. do grudnia 1997 r. w postać tę wcielił się Mariusz Ż. Jego sztuczny głos był prawie nierozróznialny od głosu powoda. Tematy poruszane przez nowego Stefana Bąka były inne, niż poprzednio, lecz pozostały charakterystyczne zwroty, których używał oryginalny Stefan Bąk. Koncepcja postaci została trochę wzbogacona. Potem zatrudniony został następny odtwórca postaci i jeszcze następny, którzy zmieniali nieco kreowaną postać. Każdy wzorował się bezpośrednio na swoim poprzedniku. Bez względu jednak, kto odtwarzał Stefana Bąka, dla słuchaczy była to ta sama osoba. Powód po odejściu z Radia Parada zawarł z Radiem „Classic” umowę licencyjną na prowadzenie audycji z udziałem wykreowanej postaci Stefana Bąka, w związku z czym pozwana wytoczyła powództwo przeciwko Radiu „Classic” o zakazanie emitowania programów z udziałem postaci Stefana Bąka, które zostało umorzone z uwagi na cofnięcie jej koncesji na prowadzenie Radia Parada [3]. W dniu 12 maja 1997 r. Urząd Patentowy RP wydał na rzecz PPHU Image Ewy K. – świadectwo ochronne nr 94230 na znak towarowy „Stefan Bąk z Żabiczek” i „Radio Żabiczki”, którym objęto: taśmy do rejestracji dźwięku, płyty kompaktowe, kasety z tekstami piosenek. usługi w zakresie organizowania reklamy radiowej, usługi w zakresie emisji radiowych i nagrywania na żywo audycji radiowych, montażu programów radiowych klasy 9, 35, 38, 41. Okoliczność – ta zdaniem Sadów pierwszej i drugiej instancji – nie wyłączała ochrony prawno autorskiej, ani deliktowej powoda, co jest słuszne, ale czego nie omawiam, ponieważ wykraczałoby to poza ramy zakreślone dla niniejszej glosy.

Glosowany wyrok Sądu ma charakter precedensowy. Problematyka ochrony prawnej fikcyjnej postaci kabaretowej nie jest wprawdzie w polskim orzecznictwie nowa, ale po raz pierwszy przyznało ono ochronę autorsko prawną. Pierwszym i jak dotąd jedynym publikowanym orzeczeniem dotyczącym tej kwestii jest wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 7 II 1995 r. [4] Powód – Bronisław Opałko – jest twórcą i odtwórcą fikcyjnej postaci kabaretowej Genowefy Pigwy ubranej w ludowy strój świętokrzyski i mówiącej świętokrzyską gwarą. Browar okocimski wyprodukował piwo i podpiwek o nazwach: „piwo Pigwa” i „podpiwek Pigwa” i sprzedawał te napoje w Kieleckiem. Na etykietach, które opracowała firma reklamowa, umieszczono skarykaturyzowaną postać kobiety w stroju świętokrzyskim. Wizerunek w oderwaniu od kontekstu słownego nie przypominał wizerunku powoda, ale w tym kontekście był z powodem łatwo kojarzony. Sprawa rozstrzygana była pod rządem prawa autorskiego z 1952 r. i ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z 1926 r. Sąd Apelacyjny doszedł do wniosku, że powód i pozwani (browar okocimski i firma reklamowa) nie pozostają wobec siebie w stosunku konkurencji, toteż powód nie może korzystać z ochrony przewidzianej w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Doszedł do wniosku, że postać Genowefy Pigwy nie jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego. Postać stworzona przez powoda, będącego autorem i odtwórcą scenicznym Genowefy Pigwy, odwołująca się do charakterystycznego wyglądu kobiety wiejskiej z regionu kieleckiego, nie ma cech kreacji polegającej ochronie prawa autorskiego, gdyż odwołuje się do stereotypu. Nie ma też cech maski artystycznej, ale kwestia ta pozostawała drugorzędną, ponieważ ustawa o prawie autorskim z 1952 r. nie chroniła praw pokrewnych do praw autorskich. Stwierdził jednak, że Genowefa Pigwa jest pseudonimem artystycznym powoda, gdyż pod tą postacią odtwarzał swoje teksty i samą postać kreował. Pozwani bezprawnie wykorzystali w reklamie ten pseudonim, jak również wizerunek powoda. Są to dobra osobiste wymienione w art. 23 k.c., wobec czego powód może się domagać odszkodowania także za szkodę majątkową na podstawie kodeksu cywilnego.

Drugie orzeczenie o tej samej tematyce i problematyce zapadło w sprawie niniejszej. W zaskarżonym do Sądu Najwyższego wyroku Sąd Apelacyjny w Łodzi odmówił kabaretowej postaci fikcyjnej Stefana Bąka cech utworu, ponieważ jej koncepcja odwołuje się do stereotypu. Nie uznał, że mamy do czynienia z maską artystyczną, chociaż ustalił, że twórca ukształtował wizerunek audialny postaci fikcyjnej, w ten sposób, że w swoisty sposób modulował głos postaci przez szelestne zmiękczanie głosek i stosując często charakterystyczne zwroty, a także przez używanie głosu na diametralnie wyższym tonie od prowadzącego z postacią fikcyjną dialogi głosu autora. W tym zakresie omawiane orzeczenia są zbieżne. Sąd Apelacyjny w Łodzi doszedł jednak do wniosku, że twórcy takiej postaci nie przysługuje ochrona dobra osobistego w postaci pseudonimu artystycznego, ponieważ twórca się wciela w postać fikcyjną i nie oświadcza, że wygłasza swoje teksty i kreuje sam postać pod pseudonimem stanowiącym nazwisko postaci fikcyjnej. Nie można mówić także o naruszeniu wizerunku powoda w aspekcie jego głosu, ponieważ w stanie faktycznym sprawy nie używano oryginalnego jego głosu, stworzonego przezeń na potrzeby postaci fikcyjnej, a tylko ten głos naśladowano. W tym zakresie między omawianymi wyrokami Sądów Apelacyjnych zachodzi zasadnicza rozbieżność. Według Sądu Apelacyjnego w Krakowie postać fikcyjna stworzona i odtwarzana przez artystę kabaretowego korzysta z ochrony poprzez ochronę pseudonimu artystycznego, którym jest nazwisko tej postaci oraz poprzez ochronę wizerunku artysty, będącym zarazem wizerunkiem wykreowanej przezeń postaci, chociażby naruszenie nastąpiło poprzez użycie karykatury tego wizerunku. Według Sądu Apelacyjnego w Łodzi nie można mówić o pseudonimie takiego artysty, gdyż brak jest formalnego sygnowania przedmiotu swojej kreacji. Niestosowanie głosu oryginalnego twórcy wyłącza możliwość naruszenia wizerunku. Artyście kabaretowemu nie przysługuje zatem w zasadzie żadna ochrona przed naśladownictwem stworzonej przez siebie postaci fikcyjnej. Sąd Najwyższy wprawdzie podzielił stanowisko Sądu Apelacyjnego w Łodzi, że na gruncie stanu faktycznego sprawy nie przysługuje powodowi ochrona pseudonimu i wizerunku, to jednak w kwestii ochrony autorsko prawnej przyjął zapatrywanie całkowicie odmienne, niż cytowane oba Sądy Apelacyjne. Zdaniem Sądu Najwyższego problem, który wyczerpuje istotę rozpoznawanej sprawy, a także stanowi przedmiot zarzutów kasacyjnych sprowadza się do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy postaci fikcyjnej prezentowanej na antenie radiowej przysługuje ochrona prawnoautorska, a więc czy postać taka jest utworem w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który zawiera syntetyczną definicję utworu. Według tego przepisu utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. Oznacza to, że to co zostało stworzone, nie było uprzednio znane w takiej samej postaci (cecha nowości) oraz że mamy do czynienia z jakimś obiektywnie uchwytnym rezultatem samodzielnej twórczości tj., że twórca wzbogacił dotychczasowy stan rzeczy nowymi elementami (oryginalność). W konsekwencji takiego unormowania postać fikcyjna dla uzyskania ochrony powinna spełniać konieczne cechy nowości i oryginalności. Zarówno prawo autorskie z 1952 r., jak i przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych nie przyznają wprost takiej ochrony. Natomiast możliwość takiej ochrony przyjmują orzecznictwo i doktryna, stwierdzając że ochronie prawa autorskiego podlega nie temat, lecz jego indywidualizacja (postać i koncepcja bohatera oraz innych postaci, ich losy określone sytuacje, opisy (por. orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 31 grudnia 1974 r., I CR 659/74 niepubl.). Ochronę postaci fikcyjnej uzasadnia się w literaturze szczególną silną więzią emocjonalną między autorem a stworzoną przez niego postacią. Przenosząc te rozważania na grunt rozpoznawanej sprawy, należy przyznać rację skarżącemu, że stworzenie fikcyjnej postaci Stefana Bąka, o cechach życiowego nieudacznika, prowincjonalnego filozofa, prezentującej na antenie radiowej improwizowane przez jej twórcę – kreatora teksty kabaretowe, stanowi przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze i spełnia konieczne przesłanki utworu w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wbrew stanowisku Sądu Apelacyjnego, powód, poprzez kreację i prezentację fikcyjnej postaci, reprezentował dostateczny poziom twórczości o cechach twórczej oryginalności. Wskazują na nią między innymi właśnie składniki osobowości wykreowanej postaci, kojarzące się z jednej strony z homoseksualistą, z drugiej zaś – z „wiejskim filozofem”. Nie można też aprobować poglądu tego Sądu, że stereotyp wykreowanej postaci nie ma cech indywidualnej twórczości i z tego względu nie przysługuje mu ochrona prawnoautorska. Skarżący, tworząc literacką postać fikcyjną prezentowaną w audycjach radiowych, mającą na celu odwzorowanie stereotypu, dokonał wyboru i segregacji charakterystycznych cech zachowań człowieka, uogólnił je, i przedstawił jako postać kabaretową w sposób karykaturalny. Oczywiste więc jest, że jest to jego inwencja twórcza o indywidualnym charakterze. Warto w tej mierze odwołać się do stanowiska Sądu Najwyższego wyrażonego w orzeczeniu z dnia 25 stycznia 2006 r., I CK 281/05 (OSNC 2006, nr 11, poz. 186), w którym stwierdził, że wymaganie nowości nie jest niezbędną cechą twórczości jako przejaw intelektualnej działalności człowieka. Utworem w rozumieniu art. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych może być kompilacja wykorzystująca dane powszechnie dostępne, pod warunkiem że ich wybór, segregacja i sposób przedstawienia ma znamiona oryginalności. Już więc z tych przyczyn zaskarżony wyrok w części oddalającej żądanie ochrony praw autorskich i zapłatę podlega uchyleniu, co czyni bezprzedmiotowym rozważanie zarzutów skargi kasacyjnej kwestionujących stanowisko Sądu Apelacyjnego przyjmujące, że fikcyjnej postaci Stefana Bąka nie przysługuje także niezależna ochrona jako masce artystycznej stanowiącej przedmiot prawa pokrewnego do prawa autorskiego.

Uzasadnienie jest całkowicie przekonywające, choć zwięzłe. Zadaniem glosatora pozostaje tylko uzupełnienie i uwypuklenie niektórych argumentów.
Zacznijmy od kwestii najbardziej oczywistych. W stanie faktycznym sprawy Stefan Bąk był integralną częścią utworów improwizowanych przez powoda. Teksty kabaretowe, kabaretowe wierszyki są dziełem literackim w rozumieniu art. 1 ust. 2 pkt 1 pr.aut. W świetle zaś ustępu pierwszego tego przepisu przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze niezależnie od jego wartości. Niezależnie zatem, czy teksty kabaretowe powoda były mniej lub bardziej finezyjne i czy bardzo się nad ich tworzeniem napracował, są utworem literackim w rozumieniu prawa autorskiego. Skoro tak, to bohater tych tekstów jest częścią utworów powoda i samo posłużenie się tą postacią w sposób rozpoznawalny w innym utworze bez zgody twórcy pierwotnego utworu literackiego stanowi naruszenie praw autorskich. Nie ma przy tym znaczenia, czy sama postać jest dostatecznie oryginalna. Sama postać Stefana Bąka jako oderwana od utworów powoda również jest przedmiotem prawa autorskiego. Była to postać znana i rozpoznawalna, naznaczona piętnem autora, gdyż miała określoną koncepcję i przez niepodobieństwo do wcześniej funkcjonujących postaci fikcyjnych miała cechę oryginalności. Charakterystyka tej postaci, co wynika z ustaleń Sądów, miała wyraźne składniki osobowości. Oryginalność w rozumieniu prawa autorskiego może zaś mieć utwór wykorzystujący stereotyp. Także postać fikcyjna odwołująca się do stereotypu. Charakterystyka stereotypu nie jest sprawą prostą, a często postacie fikcyjne odwołujące się do stereotypu wtórnie pewien stereotyp utrwalają, a nawet na nowo kształtują. Postać pana Zagłoby jest przykładem stereotypu szlachcica warchoła, chociaż stereotyp przed opublikowaniem Trylogii funkcjonował, ale nie w takiej dokładnie postaci. Bardziej przypominał Jana Chryzostoma Paska z jego Pamiętników albo Radziwiłła Panie Kochanku z Pamiątek Soplicy Henryka Rzewuskiego. Od czasów Trylogii stereotyp został na nowo ukształtowany i utrwalony. Podobnie stereotyp wiejskiego filozofa wtórnie został ukształtowany przez Jerzego Ofierskiego w jego kabarecie z postacią Sołtysa Kierdziołka z Chlapkowic. Scharakteryzowanie stereotypu zwłaszcza w kabarecie nie jest rzeczą łatwą. Stereotyp powinien być ujęty w sposób możliwie krótki i wyrazisty. Program kabaretowy nie może wyjść poza przewidziane dla tego gatunku twórczości ramy czasowe, zatem charakterystykę stereotypu trzeba uchwycić z tego względu bardzo czytelnie. Z tego względu stworzenie takiej postaci fikcyjnej z oddaniem cech charakterystycznych pewnego stereotypu jest trudne, trudniejsze, niż w powieści. Postać kabaretowa z istoty rzeczy posługuje się stereotypami, rozwijając cechy stereotypu. Czym innym jest bowiem odwoływanie się do funkcjonującego powszechnie stereotypu, na przykład stereotypowych powiedzeń lub przysłów, do stereotypowych znaków graficznych, także postaci, np. postaci śmierci, czy diabła, a czym innym tworzenie nowego stereotypu o charakterze literackim lub scenicznym. Stereotyp literacki nie jest odwołaniem się do oczywistości, do powszechnie przyjętego wzorca, lecz wynikiem procesu twórczego. Tworząc literacką lub sceniczną postać fikcyjną, mającą na celu odwzorowanie stereotypu, autor wydobywa pewne charakterystyczne cechy zachowań ludzkich, uogólnia je i przejaskrawia, jeśli zaś chodzi o postać kabaretową, to czyni to w sposób karykaturalny. Stworzenie takiej koncepcji postaci fikcyjnej stanowi przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Ma bowiem typowo twórczy charakter. Stworzenie takiego stereotypu wymaga twórczej inwencji. Wystarczy sobie pomyśleć, że chcemy stworzyć kabaretowy stereotyp pieniacza. Kwestia nie jest oczywista. Trzeba wziąć pod uwagę wszystkie wspólne cechy takich osób, wyabstrahować je, następnie uogólnić i skarykaturyzować. Niewątpliwie jest to proces twórczy. Podobnie przedstawia się sprawa ze stereotypem scenicznym prowincjonalnego filozofa i poety, zakochanego w muzyce disco polo. Scharakteryzowanie, czy raczej stworzenie w programie o cechach kabaretowych, takim jak w glosowanej sprawie, jest wynikiem abstrakcyjnego myślenia. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z dnia 31 XII 1974 r., „ochronie prawa autorskiego podlega nie temat, lecz jego indywidualizacja (postać i koncepcja bohatera oraz innych postaci, ich losy, określone sytuacje, opisy itd.,) [5]. Ochroną prawnoautorską postać fikcyjna może być jednak objęta dopiero wtedy, kiedy udowodni się jej istnienie w szerokim znaczeniu – a nie tylko ustalenie czy nawet utrwalenie. Postać fikcyjna może stanowić integralną część dzieła i jednocześnie jako sama postać być oderwana od utworu, fabuły, perypetii i treści. W pierwszym przypadku bohater fikcyjny jest chroniony na ogólnych zasadach prawa autorskiego wraz z całym utworem, a posłużenie się jego nazwą lub wyglądem może być uznane za naruszenie praw autorskich. Dla uzyskania ochrony w drugim przypadku postać musi być zawsze taka sama, to znaczy jej charakterystyczne cechy zewnętrzne (forma) nie mogą ulegać zmianie, musi być znana i rozpoznawana. Przesłanka oryginalności w tym przypadku zbliża się do obiektywnej kategorii nowości i zostaje spełniona, jeśli wykaże się, iż bohater fikcyjny jest naznaczony piętnem autora, a równocześnie brak jest wcześniejszych postaci podobnych. Jeśli chodzi o bohatera utworu literackiego, to ochronie podlegają: jego imię lub nazwa, jego charakterystyczne powiedzenia, główne cechy charakterologiczne i opis zewnętrzny postaci. Nawet sama charakterystyka postaci może stanowić przedmiot prawa autorskiego, jeśli elementy uszczegółowiające daną charakterystykę (a więc wygląd zewnętrzny i składniki osobowości) i forma (rozumiana jako sposoby budowy charakteru) wpływają na takie ukształtowanie postaci, iż posiada ona cechę oryginalności. Ochrona charakterystyki jest niezależna od tego, czy jest ona powierzchowna, rozbudowana, stereotypowa czy niepowtarzalna [6].

Powód domagał się ochrony stworzonej przez siebie postaci, przede wszystkim jako oderwanej od improwizowanych przez siebie dialogów i wierszy i irracjonalnych przygód bohatera, choć niewątpliwie także teksty improwizowane stanowią przedmiot prawa autorskiego. Utrwalenie spornej postaci w powtarzalnych audycjach radiowych, rozpoznawanie jej i traktowanie jej przez słuchaczy jako wyalienowanej od twórcy przesądza o ustaleniu utworu. Bohater ma charakterystyczne powiedzenia. Nie muszą one same w sobie stanowić przedmiotu prawa autorskiego. Mogą to być zwroty banalne, byle by tylko dostatecznie charakteryzowały postać i byłaby ona przez to rozpoznawalna. Postać ta ma określone cechy charakterologiczne. Ma swoje przemyślenia i specyficzną logikę. Ma też cechę zewnętrzną – charakterystyczny głos. Postać ta ma cechy nowości. Wcześniej podobne postacie nie funkcjonowały. Nie chodzi tu o samo wykorzystanie złudzenia dialogu między postacią fikcyjną, a jej twórcą, co nie jest pomysłem nowym (kabaret radiowy Jacka Fedorowicza), ale o wszystkie elementy charakteryzujące postać. Wszystko to przemawia, że jej kreacja dotknięta jest piętnem twórczym. Posiada wystarczającą cechę oryginalności.
W konkluzji należy stwierdzić, że postać fikcyjna prezentująca na antenie radiowej improwizowane przez jej twórcę teksty kabaretowe, mająca cechy życiowego nieudacznictwa, prowincjonalnego filozofa i poety, wzbudzająca emocje i zainteresowanie słuchaczy do tego stopnia, że traktowali ją jako wyalienowaną od osoby twórcy, stanowi przedmiot prawa autorskiego. Postać taka jest utworem w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Utrwalenie takiej stereotypowej postaci w powtarzalnych audycjach radiowych, traktowanie jej przez słuchaczy jako wyalienowanej od twórcy, przesądza o ustaleniu utworu.
W glosowanej sprawie powód twierdził, że postać Stefana Bąka jest nie tylko przedmiotem prawa autorskiego, ale stanowi jego maskę artystyczną, chronioną jako prawo pokrewne, wobec czego zachodzi zbieg podstaw odpowiedzialności. W stanie faktycznym sprawy można przyjąć, że twórca ukształtował wizerunek audialny postaci fikcyjnej. Mamy zatem do czynienia z maską artystyczną (audialną). Maską artystyczną jest sztuczny wizerunek aktora (artysty scenicznego), który stwarza dla oddania kreowanej przez siebie postaci [7]. Maska artystyczna jest elementem artystycznego wykonawstwa, a więc prawa pokrewnego do praw autorskich. Zasadą rządzącą artystyczne wykonawstwo jest dozwolenie jego naśladownictwa [8]. Artysta może naśladować wykonanie artystyczne innego odtwórcy. Powstaje problem, czy wolno naśladować cudzą maskę artystyczną?
W wyroku z 20 maja 2004 r. Sąd Najwyższy przyjął, że także aktorowi przysługuje wyłączne prawo rozpowszechniania swego wizerunku, pomimo że wcielając się w inną postać, z nią kojarzy się publiczności [9]. Prawo do nienaruszalności wykonania jak i inne prawa osobiste artysty wykonawcy, chroni więź artysty z wykonaniem. Tak rozumiana funkcja prawa do integralności wykonania rozstrzyga o tym, że oceny naruszenia tego prawa są zależne od ustalenia ingerencji w więź artysty z wykonaniem. Zatem usunięcie lub naruszenie więzi między wykonaniem a cechami indywidualizującymi artystę wykonawcę w tym konkretnym wykonaniu można kwalifikować jako nieuprawnione wkroczenie w prawo do nienaruszalności wykonania [10]. Przyjąć zatem można, że maska artystyczna podlega ochronie przed plagiatem. Także niedokładne lub nieudolne naśladownictwo stanowi naruszenie bezwzględnego prawa podmiotowego artysty. Prowadzi do naruszenia praw osobistych, gdyż narusza więź artysty z jego kreacją. Narusza jego prawo wskazywania go jako wykonawcy, do sposobu oznaczenia wykonawcy i prawo sprzeciwiania się jakimkolwiek wypaczeniom, przeinaczeniom lub innym zmianom wykonania (art. 86 ust. 1 pkt 1 lit. a, b i c.). Narusza także jego prawa majątkowe (art. 86 ust. 1 pkt. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Naśladownictwo maski artystycznej nie stanowi dozwolonego naśladownictwa artystycznej interpretacji. Sprowadza się do podszywania się jednego odtwórcy pod drugiego. Dotyka samej osobowości odtwórcy, czyli jego praw do ojcostwa swojej kreacji. Odtwórca uprawniony powinien korzystać z ochrony.
Na gruncie stanu faktycznego i prawnego glosowanego wyroku kwestia ta jednak jest bezprzedmiotowa. Skoro kabaretowa postać fikcyjna jest przedmiotem prawa autorskiego, to przedmiot ten w aspekcie prawnym pochłania przedmiot prawa pokrewnego, gdyż ten drugi jest elementem pierwszego. Na postać kabaretową fikcyjną składa się niewątpliwie jej sceniczne wykonawstwo, a zwłaszcza maska kabaretowa i stanowi jej integralny element. Słusznie zatem Sąd Najwyższy pominął rozważania na temat ochrony maski artystycznej.

Na postać kabaretową składają się także używane przez nią charakterystyczne zdania i wyrażenia. Charakterystyczny zwrot, tak zwana wypowiedź animowana, należy do twórczości artystycznej danej osoby. Efekt twórczości (np. wyreżyserowana wypowiedź aktora) zredukowany do krótkiej figury retorycznej jest na tyle ogólny, że posiada wartość idei. Jako taki, o walorze abstrakcyjnym i ogólnym nie stanowi przedmiotu prawa autorskiego, gdyż nie ma cechy oryginalności. Nie oznacza to jednak braku w takim przypadku jakiejkolwiek ochrony prawnej. Ochronę interesów osobistych twórców do takich wartości niematerialnych, jak charakterystyczny zwrot (animowana wypowiedź) ustawodawca zapewnia w art. 23 k.c. terminem „twórczość artystyczna” [11]. Skoro wypowiedź animowana nie jest przedmiotem prawa autorskiego, tylko elementem twórczości w ogóle, to dla przyznania ochrony prawnej nie jest niezbędne precyzyjne ustalenie, których konkretnych zwrotów (figur retorycznych) użył naśladowca. Nie ma bowiem konieczności badania, czy zwrot nosi cechy oryginalności. Charakterystyczne wypowiedzi mogą być kompletnie banalne. Chodzi tylko o to, aby charakteryzowały twórczość. W stanie faktycznym sprawy wystarcza ustalenie, że poprzez używanie charakterystycznych zwrotów postaci oryginalnej pozwana naśladowała tę postać. Przez to między innymi postać była rozpoznawalna. Zwroty charakteryzowały zatem ten istotny element twórczości powoda, którym była prezentacja swoich autorskich tekstów poprzez stworzoną przez siebie postać fikcyjną. Podobnie jednak, jak maska kabaretowa, animowane wypowiedzi postaci fikcyjnej stanowią integralny element kabaretowej postaci fikcyjnej jako przedmiotu prawa autorskiego. Ochrona autorsko prawna pochłania zatem ochronę animowanej wypowiedzi. Słusznie zatem Sąd Najwyższy pominął ochronę tego elementu przedmiotu prawa autorskiego. Jest on bowiem tylko fragmentem postaci fikcyjnej jako prawa podmiotowego.
W grę wchodziłaby także ochrona pseudonimu na podstawie art. 23 i 24 k.c., gdyż „Stefan Bąk” był pseudonimem artystycznym powoda. Powód tworzył fikcyjną postać o tym imieniu i nazwisku.
Twórca i jednocześnie odtwórca kabaretowej postaci fikcyjnej i wygłaszanych przez nią tekstów używa na scenie (antenie radiowej) nazwiska lub przezwiska tej postaci. Czy to nazwisko nie stanowi pseudonimu literackiego i jednocześnie artystycznego twórcy?
Z pseudonimem literackim mamy do czynienia, gdy twórca sygnuje swoje utwory specjalnie wymyślonym w tym celu nazwiskiem albo nazwą. Artysta wykonawca używa pseudonimu, jeżeli odtwarza utwory pod przybranym nazwiskiem albo nazwą. W przypadku odtwarzania tekstów kabaretowych przez ich twórcę za pośrednictwem stworzonej przez siebie postaci fikcyjnej mamy do czynienia z pseudonimem zarówno literackim, jak i artystycznym. Wygłaszanie utworów przez postać fikcyjną stanowi sposób ich sygnowania nazwiskiem postaci zarówno w sferze twórczości, jak i wykonawstwa. Nazwisko takiej postaci jest pseudonimem twórcy i jednocześnie odtwórcy i podlega ochronie na podstawie art. 23 i 24 k.c. „Stefan Bąk” jest nie tylko postacią fikcyjną autorstwa powoda, nie tylko jego maską artystyczną, ale także jego pseudonimem, gdyż pod tą postacią wygłaszał teksty swojego autorstwa, odtwarzał je i samą postać kreował. Wygłaszanie utworów przez postać fikcyjną stanowi sposób ich sygnowania nazwiskiem postaci zarówno w sferze twórczości, jak i wykonawstwa [12]. Artysta nabywa prawo do pseudonimu przez sam fakt jego używania. Żadne formalne ogłoszenie tego faktu nie jest konieczne.
Sąd Apelacyjny nie dopatrzył się też podstaw ochrony wizerunku i głosu, będącego jego elementem. Przyjął wprawdzie, że kolejni wykonawcy naśladowali sztuczny głos powoda, ale nie doszło do prezentacji jego oryginalnego głosu. Prawo do wizerunku zostaje naruszone, jeżeli bezprawnie używa się jego odzwierciedlenie realistyczne, np. fotografię, jak i wówczas, gdy posłużono się karykaturą, w której można było rozpoznać osobę przedstawianą. Rozpoznawalność stanowi bowiem podstawową cechę wizerunku. Rozpowszechnienie karykatury bez zgody osoby na niej przedstawionej jest niedozwolone w świetle art. 23 i 24 § 1 k.c. oraz art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych [13]. Na tej zasadzie nie można dla celów komercyjnych bez zgody uprawnionego używać jego naturalnego wizerunku, jak i karykaturalnego [14]. Nie można też używać do tego celu jego głosu w postaci sparodiowanej. Konsekwentnie należy zatem przyjąć, że podszywanie się pod cudzy głos stanowi naruszenie prawa do wizerunku. W glosowanym orzeczeniu występuje zarówno wizerunek audialny, jak również audialna maska artystyczna [15]. Maska ta jest rodzajem wizerunku [16]. Kwestia głosu – in casu – jest jednak dość kontrowersyjna. Jest to stereotypowy sztuczny głos, charakteryzujący homoseksualistę. Sam w sobie nie powinien podlegać ochronie, zarówno jako element wizerunku, jak i element maski audialnej. Podobnie sprawa się przedstawiała w procesie Genowefy Pigwy. Twórca i jednocześnie odtwórca udawał bardzo charakterystyczny głos kobiety z regionu świętokrzyskiego. Wykorzystanie jednak elementów stereotypowych dla skonstruowania fikcyjnej postaci kabaretowej – jak słusznie podniósł Sąd Najwyższy w glosowanym orzeczeniu – nie przeszkadza w uznaniu całej kompilacji za efekt indywidualnej twórczości. Wszystkie te okoliczności przemawiają za słusznością poglądu wyrażoną w glosowanym wyroku. Nie należy szukać fragmentarycznej ochrony fragmentarycznych elementów składających się na jedno prawo podmiotowe.

Powód podniósł w apelacji, że na gruncie ustalonego przez Sąd pierwszej instancji stanu faktycznego można przyjąć, iż przysługuje mu ochrona deliktowa przed pasożytnictwem polegającym na wykorzystaniu renomy autora oraz stworzonej przezeń koncepcji programu radiowego. Według ustalonego stanu faktycznego program prowadzony przez powoda poprzez wykreowaną postać Stefana Bąka wywoływał ogromnie zainteresowanie słuchaczy. Powód zyskał zatem określoną renomę. Nie ma znaczenia, że występował pod pseudonimem kreowanej przez siebie postaci. Pozwana, zatrudniając plagiatorów po odejściu powoda z Radia, żerowała na jego wypracowanej renomie. Takie zachowanie nosi znamiona pasożytnictwa. Odpowiedzialność za pasożytnictwo została wypracowana na gruncie odpowiedzialności z tytułu nieuczciwej konkurencji {17]. Jest jednak oczywiste, że ogólny obowiązek lojalności, który zakazuje pasożytnictwa, dotyczy wszystkich uczestników obrotu i wykracza poza stosunki konkurencyjne. Należy zatem przyjąć, że pasożytnictwa dopuszcza się każdy, kto w widoczny sposób uzurpuje sobie cudzą renomę, mającą określoną wartość w obrocie, choćby nie była to renoma konkurenta. Wartość ta może mieć zarówno walor materialny, jak i intelektualny. Takie zachowanie prowadzi do odpowiedzialności deliktowej na zasadach ogólnych [18]. W sprawie mamy do czynienia z wykorzystaniem wartości postaci fikcyjnej i prowadzonej za jej pomocą audycji, czyli przedmiotu o wartości intelektualnej. Wartość samego programu, jako tzw. formatu radiowego [19], czy też know-how mogłaby znaleźć ochronę na zasadach ogólnych odpowiedzialności deliktowej [20]. Odpowiedzialność za wykorzystanie cudzej koncepcji powstaje zwłaszcza w sytuacji, gdy ktoś wykorzystuje ją po wygaśnięciu umowy z jej autorem i gdyby nie ten wcześniejszy stosunek umowny wykorzystujący koncepcję, nie maiłby możliwości zaznajomienia się z nią [21]. Podstawą prawną roszczenia odszkodowawczego powoda byłby art. 415 k.c., a roszczenia o zaniechanie art. 439 k.c. Ze względu jednak na przyznanie dalej idącej ochrony autorskoprawnej ochrona deliktowa nie ma większego znaczenia, tym bardziej, że ta pierwsza ma również deliktowy charakter. Uznanie kabaretowej postaci fikcyjnej za przedmiot praw autorskiego odsuwa na plan dalszy aspekt deliktowy roszczeń autora tej postaci, choć występuje tu zbieg podstaw odpowiedzialności. Na treść autorskich praw twórcy fikcyjnej postaci kabaretowej składają się także elementy maski artystycznej wizerunku i pseudonimu. Mamy do czynienia z pewną piramidą elementów prawa podmiotowego, które same w sobie mogą stanowić odrębne prawa, ale występując łącznie tworzą odrębne prawo niejako wyższego rzędu. Artysta kabaretowy używa swojego wizerunku, pseudonimu, które są chronione jako dobra osobiste, oraz kreacji, która w połączeniu z tamtymi, składa się na artystyczne wykonanie. Razem jednak – gdy tworzy rozpoznawalną i charakterystyczną postać fikcyjną – powołuje do życia przedmiot prawa autorskiego. Prawa skupiającego te wszystkie wymienione aspekty. Dającego też najdalej idącą ochronę. Z tego względu glosowany wyrok Sądu Najwyższego należy uznać za cenny dorobek judykatury w rozwój prawa własności intelektualnej.

[1] Wyrok nie został opublikowany.
[2] Teza została zredagowana przez glosatora.
[3] Sprawa ta była przedmiotem uchwały Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 1995 r., III CZP 12/95, OSNC 1995/5 poz. 80, z glosami: R. Kasprzyka, Palestra 1995/9-10 str. 189 i M. Czajkowskiej-Dąbrowskiej, OSP 1996/3 str. 135. Teza uchwały ma następujące brzmienie: „Działanie nadawcy programu lub audycji radiowej może być uznane za czyn nieuczciwej konkurencji, o ile spełnia przesłanki przewidziane w art. 3 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. 1993 r. Nr 47 poz. 211 ze zm.)”.
[4] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 7 II 1995 r., I ACr 697/94 (w:)Dobra osobiste. Zbiór orzeczeń Sądu Apelacyjnego w Krakowie pod red. B. Gawlika, Kraków 1999, s. 136 i n.
[5] I CR 659/74 (w:) J. Barta, R. Markiewicz, Prawo autorskie. Przepisy, orzecznictwo, umowy międzynarodowe, Warszawa 1994, s. 281.
[6] K. Grzybczyk, Prawnoautorska ochrona postaci fikcyjnej, Monitor Prawniczy nr 6/97 i powołana tam literatura oraz orzecznictwo. Autorka rozpatruje zagadnienie w aspekcie ochrony autorskich praw osobistych do postaci fikcyjnej, ale większość kwestii dotyczy także autorskich praw majątkowych.
[7] Pierwszym przykładem z polskiego orzecznictwa jest postać Danuśki z filmu A. Forda „Krzyżacy” – wyrok Sądu Najwyższego z 15 kwietnia 1965 r., I CR 58/65 (OSPiKA 1966, nr 6, poz. 130) z glosą A. Kopffa.
[8] M. Czajkowska-Dąbrowska (w:) J. Barta, M. Czajkowska-Dąbrowska, Z. Ćwiąkalski R. Markiewicz, E. Traple Prawo autorskie i prawa pokrewne. Komentarz, Kraków, Zakamycze 2005, s. 660.
[9] II CK 330/03 MoP 2005, nr 2, s. 111; LexPolonica nr 371495.
[10] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, z dnia 25 sierpnia 2004 r., VI ACa 27/04, OSA 2005/11 poz. 41 str. 51.
[11] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 5 III 2004 r., I ACa 35/04, OSA 2004/10, poz. 33.
[12] Zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie cyt. w przyp. 4.
[13] T. Grzeszak (w:) System prawa cywilnego. T. 13. Prawo autorskie. Pod red. J. Barty, Warszawa 2007, s. 542-543; A. Matlak, Cywilnoprawna ochrona wizerunku, Kwartalnik Prawa Prywatnego 2004, z. 2., s. 322-323; E. Wojnicka, Prawo do wizerunku w ustawodawstwie polskim, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, seria Prace z Wynalazczości i Ochrony Własności Intelektualnej, 1990, s. 117; X. Konarski, E. Traple, P. Podrecki, P. Litwiński, Z. Okoń, P. Barta, W. Kulis, T. Targosz, G. Sibiga, M. Ożóg, J. Adamczyk, M. Świerczyński, Prawo reklamy i promocji, Warszawa 2007 Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, rozdział XIX. 4.
[14] Zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie cyt. w przyp. 4.
[15] A. Matlak, R. Markiewicz (red.), J. Barta, Prawo mediów, Warszawa 2005 Wydawnictwo Prawnicze LexisNexis, rozdz. 11.
[16] T. Grzeszak, op.cit. s. 543-544 i powołana tam literatura.
[17] J. Szwaja (w:) Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Komentarz pod redakcją prof. J. Szwaji, Warszawa 2006 (C.H. Beck), s. 173 i n.; B. Gadek, Generalna klauzula odpowiedzialności za czyn nieuczciwej konkurencji, Kraków 2003, s. 29.
[18] P. de Tournaeau, L. Cadiet, Droit de responsabilité et des contrats, Dalloz 2002-2003, s. 1281.
[19] Por. E. Traple, P. Podrecki, Wybrane aspekty tzw. formatów telewizyjnych, Zeszyty Naukowe UJ – Prace z Wynalazczości i Ochrony Własności Intelektualnej 2001/80 str. 173 ; J. Kuisz, Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji a ochrona interesów producentów formatów telewizyjnych, Przegląd Ustawodawstwa Gospodarczego 2005/2 str. 22; M. Cyran, Czy możliwa jest ochrona tzw. formatów telewizyjnych w polskim prawie autorskim – zarys zagadnienia w ujęciu komparatystycznym, Palestra 2006/3-4 str. 38.
[20] Por. E. Wojcieszko-Gałuszko, Ochrona prawna know-how w prawie polskim na tle prawnoporównawczym, Kraków 2002, s. 56 i n. oraz powołana tam literatura.
[21] Wyrok francuskiego Sądu Kasacyjnego z dnia 13 grudnia 2005 r. Pierwsza Izba Cywilna, www.legifrance.gouv.fr

Rafał Kasprzyk